Archiwum dla Marzec 2010
“Janosik. Prawdziwa historia”
Ostatnio na HBO oglądałem film, który w Polsce z przyczyn każdemu znanych wywołał dyskusje, żeby nie użyć słowa „kontrowersje”. Naruszył legendę.
Film jak sam tytuł wskazuje opowiada prawdziwą historię słowackiego bohatera ludowego Jury Janosika. Tytułowego bohatera poznajemy jako pastucha wręcz, który służył w cesarskiej armii. Herszt zbójeckiej bandy Uhorczyk odwdzięczając się Janosikowi decyduje się oddać mu dowodzenie nad swoją drużyną, a samemu porzuca ten „zawód” i zakłada rodzinę.
I tu rozpoczyna się przygoda Janosika, aż do jego śmierci przez powieszenie na haku za żebro. Szczegółowo fabuły zdradzać nie zamierzam, choć dodać warto jeszcze, że w bandzie Janosika jest Huncaga (w tej roli Michał Żebrowski), który zazdrości mu przywództwa. Oczywiście z czasem dochodzi do konfliktu. O fabule tyle… Nie unikniemy w naszym kraju i w tej wypowiedzi nie zamierzam pomijać porównania filmu z polskim serialem. Moim zdaniem jedynym plusem serialu, jakiego nie widziałem w filmie produkcji międzynawowej jest humor, który serialowi nadały dwie postacie – Pyzdry i Kwiczoła. „Janosik. Prawdziwa historia” ma jednak inne zalety takie jak gra aktorska, większy realizm chociażby podczas walk (choć to może wynika z tego, że film jest nowy) czy też zdjęcia. Historia jest w filmie pełnometrażowym mimo wszystko ciekawsza niż w polskim serialu. Kwestią trudną dla mnie do ocenienia jest muzyka, która zarówno w Janosiku z lat siedemdziesiątych jak i w nowym Janosiku była po prostu dobra, na swój sposób dostosowana do tematu filmu.
Na początku może skupię się na grze aktorskiej. I tutaj muszę zacząć od jednego z polskich i chyba głównego polskiego akcentu czyli Michał Żebrowski w roli Huncagi. Huncaga to jedna z ciekawszych postaci w tym filmie. Dość nieokrzesany, obrazowy, pewny siebie zbój, który kocha takie życie. Od początku chłodno podchodzący do nowego herszta (Janosika) z czasem zaczyna to coraz mocniej okazywać. Wszystkie emocje zagrane przez Żebrowskiego co najmniej bardo dobrze. Zarówno w scenach zabawy, jaki i konfliktu z Jurą oglądałem go z wielka przyjemnością na ekranie. Jeśli mielibyśmy Huncage porównać do serialowego konkurenta tytułowego bohatera to wypada to jeszcze mocniej na korzyść roli Żebrowskiego. Z drugiej strony może to wynikać z natury Huncagi, który nigdy nie krył się ze swoimi zamiarami. W roli Janosika czeski aktor Václav Jiráček. W mojej opinii rola zagrana poprawnie, miejscami dobrze. Aktor pokazał lekką przemianę Janosika z niedoświadczonego chłopaczka w prawdziwego harnasia. Przyjemnie ogląda się Czecha na ekranie, jednak przesadą byłoby pisanie, że była to rola wybitna czy nawet bardzo dobra. Jego Janosik różni się sporo od Janosika w wykonaniu Perepeczki. Przede wszystkim jest młodszy, do wszystkiego podchodzi bardziej pół żartem pół serio. Nie ma tej lekkiej, ludowej dostojności prezentowanej w polskim serialu. Role żeńskie i tu przede wszystkim rola Barbary czyli wybranki Jury (w tej roli Amerykanka Sarah Zoe Canner) są dobre, ale niczym nie wyróżniające się. Postacie żeńskie są jedynie dodatkiem, nie odgrywają jednak szczególnej roli w filmie. Wymieniona wyżej Barbara, to z czasem po prostu wybranka Janosika. Z początku lekko nieśmiała, być może zgrywająca niedostępną z czasem bardziej się otwiera. Warto jeszcze wspomnieć o postaci Uhorczyka (w tej roli Ivan Martinka). Uhorczyk zagrany również poprawnie, ale bez specjalnych fajerwerków.
Wątkiem kolejnym, który chciałbym poruszyć są zdjęcia i muzyka. A zacznę od muzyki, bo niewiele jest do pisania. Muzyka poprawna, ale nie zapada w pamięć (w przeciwieństwie do tej z serialu). Na pewno największa zaletą filmu nie jest muzyka.
Zdjęcia to co innego i nie chodzi tu o sceny łóżkowe, których jest wiele. Wiele razy mamy pokazane to co dany bohater sobie wyobraża. Np. jego rozmowę z kimś kto przedstawia się jako Jezus (swoją drogą tak ciekawie przedstawiony). Inna zaletą zdjęć jest kapitalne pokazanie karpackich krajobrazów. Z przeróżnych perspektyw, podczas biegu, czajenia się zbójników, albo bez nich z lotu ptaka, czy też tuż nad ziemią. Nadaje to filmowi ciekawą i odpowiednią atmosferę.
Podsumowując – film opowiada moim zdaniem dość ciekawą historię i jest wart obejrzenia jako luźny i przygodowy. Role zagrane poprawnie, ale nie przejdą do historii chociażby dlatego że w takich filmach nie chodzi o dogłębną analizę psychiki bohaterów. Nie ma w nim – i bardzo dobrze – bardzo dziś popularnego amerykańskiego patosu. Za główną wadę uznałbym brak wyżej wymienionych zbójców z polskiego serialu czyli Kwiczoła i Pyzdry. Za zaletę zdjęcia i dobrą grę aktorską.
Co Wam powiem to Wam powiem, ale Wam powiem – warto obejrzeć w wolnej chwili.
Serdecznie zapraszam!
Będę szczery – to drugie podejście. Niektórzy już to wiedzą, ale to nic. Ja jestem urodzonym optymistą i wiem, że tym razem będzie lepiej. Wcześniej różnie bywało z czasem, z najróżniejszych powodów, ale teraz wszystkim waćpannom i waćpanom obiecuję że będzie lepiej, dużo lepiej.
Póki co rozglądam się moim żółwim tempem w tych wszystkich opcjach i kolorach. Testuje, sprawdzam, oglądam, przymierzam… Pora już późna, więc pierwszy (bo ten się nie liczy) wpis jutro… a właściwie dziś.
Vaksinar