Jest już małą tradycją pisanie na temat religii i powiązanej z nią polityki przy okazji rocznicy śmierci Jana Pawła II. Po raz kolejny miliony Polaków podkreślają swoje wielkie przywiązanie do Jana Pawła II i Jego nauk, których oczywiście nie znają. Ku memu zdziwieniu parę chyba dni temu (już dokładnie nie pamiętam) na Wirtualnej Polsce przeczytałem artykuł o tym. Dla Polaków polski papież jest autorytetem, ale nie znamy w ogromnej większości Jego nauk, albo poniekąd znamy i kompletnie się do nich nie stosujemy. Tak to już jest. Sporo osób powie, że ceni sobie papieża Polaka za wkład w obalenie komunizmu, wspieranie duchowe narodu polskiego. I właśnie o tym poniekąd chciałem dziś pisać. O wielkiej zapomnianej postaci, również duchownym polskiego Kościoła Katolickiego – kardynale Stefanie Wyszyńskim. Pomijając działalność w Polsce sam Jan Paweł II przyznał, że w wybranie Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową miał swój wkład Prymas Tysiąclecia. Tymczasem o prymasie Wyszyńskim ani widu ani słychu w gazetach czy telewizji. Może… Malutka wzmianka przy okazji jakiejś rocznicy. Zapomniany troszkę jak ludzi z tak zwanej Solidarności Walczącej, choć nieraz dadzą im wypowiedzieć się w telewizji.
Wracając jednak do postaci Jana Pawła II osobiście uważam, że Jego największymi wadami były “ekumenizm” i brak zdecydowanych, typowych dla Jego poprzedników reakcji na “wyłamywania się” niektórych wysoko postawionych duchownych. Wyjątkiem byli Lefebryści, ale nie o takie wyłamania mi chodzi. Dlaczego uznaję ekumenizm za taką wadę? To proste. Wystarczy zadać sobie pytanie – dlaczego ekumenizm? Po co? Czy wszystkie religie, zamiast łączenia się i dialogu nie mogłyby istnieć po prostu obok siebie? Jak kiedyś słusznie zauważył jeden znajomy mi katolik religia to nie polityka, w której można by iść na ustępstwa w stylu “zrezygnujcie z Ducha Świętego, a my zrezygnujemy z tego proroka”. W jakim celu? Aby być jedną religią? Bez sensu. Nie taka jest istota religii moim zdaniem. “Najlepsze” jest jednak to, że nie tak a jeszcze gorzej wyglądał i mógłbym wyglądać ekumenizm za Jana Pawła II. W odpowiedzi na ekumenizm polskiego papieża Aleksy II patriarcha Cerkwi Prawosławnej odpowiedział, że będzie on za ekumenizmem jak Jan Paweł II przejdzie na prawosławie… I cóż mogę rzec? Całkiem zdrowe podejście – również będę za ekumenizmem jak ktoś przyłączy się do Kościoła i uzna jego zwierzchnictwo. Przykłady takiego “niezdrowego ekumenizmu” czyli my wam wiele damy, a wy nam nic widać już dziś.
Oto mamy pomysł postawienia w Warszawie meczetu. Na początku miało być same centrum kulturowe czy coś w tym guście, teraz meczet. Oglądałem urywek programu w telewizji, w którym przedstawiciel Polskiej Ligi Muzułmańskiej tłumaczył, że on jako Polak podczas Euro 2012 będzie wstydził się podczas spotkania z muzułmanami z innych krajów, on jako gospodarz w Polsce nie będzie mógł zaproponować wizyty w polskim meczecie. Tak jakby meczet w tym kraju był czymś zupełnie oczywistym. Choć może takie czasy już nadeszły, a dla niektórych krajów Europy to już nawet na pewno. A co z wielkimi, największymi w całej Azji albo Afryce kościołami chrześcijańskimi w stolicach muzułmańskich krajów? Wielu ludzi w Polsce jest przeciwna budowie meczetu, być może z innych niż powodów. Choć to dziś niemodne nie popieram wielokulturowości. Jest pewnego rodzaju radość i atrakcja jechać do Stambułu i podziwiać muzułmańską kulturę i jechać na Zachód i podziwiać chrześcijańską. I nie mam tu na myśli czystej religii, ale ogół kulturowy z nią związany, również architekturę. Tymczasem w popularnym niegdyś programie “Europa da się lubić” słyszałem wypowiedź jednego Włocha że niezbyt podoba mu się to, że jak wraca do swojego rodzinnego Mediolanu to bez problemu znajdzie restaurację z kuchnią turecką, polską, amerykańską… Tylko jakość włoskiej brak.
#1 by wolnaeuropa on 9 Kwiecień 2010 - 22:03
prosze zajrzec na nasz blog z tlumaczeniami, probujemy tam otworzyc Polakom oczy co im zaswita za pare lat – jezeli popelnia bledy zachodu dot. neikontrolowanej islamskiej imigracji.
http://wolnaeuropa.wordpress.com/
#2 by vaksinar on 9 Kwiecień 2010 - 22:19
Dziękuję, z pewnością będę zaglądał.
#3 by Wilku on 9 Kwiecień 2010 - 22:04
Z premedytacją pomijam część o Janie Pawle, z własnych powodów. Skupię się jednak na części drugiej, czyli wielokulturowości i meczecie.
Za sprawą powstania meczetu prawdę mówiąc stoję. Każda religia ma prawo do własnej świątyni, zwłaszcza, jeśli jest to już spory odsetek. Wiem, że Polska jest krajem stricte katolickim. Jednak z założenia, jest to religia tolerancyjna. Jak jest w praktyce, wiedzą wszyscy. Dlatego uważam, że ten meczet ma prawo i byłoby dobrze, aby powstał. Na pewno jest bardziej potrzebny niż świątynia Opatrzności Boskiej czy bazylika w Licheniu. Bo co jak co – ale kościół w Polsce jest niemalże na rogu każdej ulicy. To jest moim zdaniem skromna przesada.
A dlaczego kościół chrześcijański ma małe szanse na Bliskim Wschodzie? Są dwa powody. Odsetek chrześcijan jednego odłamu religijnego jest tam zbyt mały, aby mieli liczący się głos. A drugim, zapewne ważniejszym powodem, jest sam Islam. Jest znacznie bardziej restrykcyjny, co dopuszcza mniejszą tolerancję. Zarówno w odniesieniu do siebie, jak i do innowierców.
#4 by vaksinar on 14 Kwiecień 2010 - 14:16
Drogi Wilku. Również jestem za tym, aby każdy miał prawo wyznawać religię taką jaka mu się podoba. Problem polega na tym, że w krajach islamu jak napisał Blackbird niejednokrotnie się prześladuje chrześcijan. Nie są oni dostateczną siłą, aby zbudować sobie kościół? A czy muzułmanie są takową w Polsce?
Z tego co również wiem od Krzysztofa Marka islam do chrześcijaństwa nie jest specjalnie… wrogi. Nazywają nas ludem księgi i nie wolno nas siłą nawracać. Nic do nas nie mają. Czy dla niektórych czynów islam nie jest tylko przykrywką? Czy ich religia zabrania stawiania kościołów naszych na ich ziemi? Na pewno nie daje prawa do prześladowań chrześcijan.
Pomijając to, przeciw jednemu, dwoma meczetami nic nie mam. Przeciw islamizacji tego kraju tak. A czy skończy się na jednym meczecie, patrząc na Zachód?
#5 by Wilku on 14 Kwiecień 2010 - 15:06
Dopóki nie otworzone zostaną granice kraju, tak jak u zachodnich sąsiadów, islamizacja nie stanowi zagrożenia. Gdy ten błąd zostanie popełniony, wtedy owszem. Skończy się nieciekawie.
Zabraniać stawiania kościołów nie zabrania religia, a ich prawo i kultura. Wiąże się to ze sobą w znacznym stopniu, jednak nie w 100%.
I tak, odsetek muzułmanów w Polsce jest większy niż chrześcijan w krajach islamskich. Dlatego stanowią większą siłę.
Spotkałem w życiu paru muzułmanów, głównie za granicą kraju. Każdy z nich powiedział wtedy – ‘Wyjechałem, bo tutaj mam większe perspektywy i nie zgadzałem się z prawem kraju. Żyję jednak nadal według Koranu.’ Przynajmniej taki sens był tych słów. Polska, pomimo tego, że jest krajem katolickim, nie rządzi się Biblią i innymi zapiskami religijnymi. Jedynie część rzeczy się pokrywa. Tak samo jest z Koranem.
Ja na prawdę nie mam nic przeciwko innym religiom. Wszystko jednak w stopniu umiarkowanym.
#6 by wolnaeuropa on 9 Kwiecień 2010 - 22:32
Jezeli zna Pan niemiecki – a wychodze z tego zalozenia – prosze zajrzec do tego artykulu autorstwa pana Siegfrieda Kohlhammera. Jest doskonale udokumentowany, niestety za dlugi zeby go ad hoc przetlumaczyc na polski, moze kiedys, pozniej ( oby nie wtedy kiedy bedzie za pozno … )
http://www.online-merkur.de/seiten/lp201004ab.htm
#7 by wolnaeuropa on 9 Kwiecień 2010 - 22:54
@wilku
Jaka funkcje maja meczety? Prosze zajrzec do tego artykulu – choc to tylko polemiczny zarys problemu. Moze skloni jednak do wiercenia dalej w temacie…
http://wolnaeuropa.wordpress.com/2009/12/12/108/#more-108
#8 by Wilku on 10 Kwiecień 2010 - 08:47
@wolnaeuropa
I? Mają dokładnie taką samą funkcję jak kościół katolicki. Również jest on miejscem spotkań, modlitwy i edukacji.
Głupotą jest stwierdzenie, że ‘Aha, wie tutaj sie nie tylko modli, tutaj sie handluje, szachruje i knuje intrygi przeciwko niewiernym.’ Jest to tak samo niesprawiedliwe porównanie, jak takie, że każdy katolik to moher, fanatyk lub dobry samarytanin. Bo tak nie jest.
Ten monstrualny minaret – na myśl przychodzi mi tutaj porównanie do wspomnianej wyżej bazyliki w Licheniu. Kościoła tam jest niewiele. Całej reszty rzeczy wytrzepującej kieszeń wiernych z pieniędzy jest sporo. Także tutaj też można powiedzieć, że kościół jest miejscem, w którym ‘się handluje’. Tylko, że obecnie już tylko w jedną stronę. Nie muszę chyba przypominać historii chrześcijaństwa w postaci handlu relikwiami, odpustami i innymi rzeczami ‘wymaganymi’ do zbawienia?
Co do elementu dowolnego miejsca modlitwy – chrześcijanie też mogą odprawiać modły w dowolnym miejsce. W końcu cytując słowa księży i Pisma: ‘Bóg jest wszędzie, w każdym z nas’. Więc kościół tutaj jest tylko jego symbolem, miejscem gromadzenia wiernych.
Uprzedzając pytania – jestem ateistą. Byłem katolikiem.
#9 by yarrsung on 10 Kwiecień 2010 - 17:23
@ Vaxinar
Moje zdanie chyba znasz. Uważam, że za islamizację nie będzie winny meczet w jakiejś miejscowości, tylko wojujący ateizm połączony z socjalizmem. Nie chcę islamizacji Polski, tak samo jak nie chcę islamizacji Europy. I nie chodzi o to, że mam coś do muzułmanów, że ich nienawidzę, czy tym podobne, bo nie mam do nich nic. Mam po prostu w pamięci takie mądre słowa: “Jeśli naród nie dba o własną kulturę, tradycję i religię, to taki naród ginie”. Te trzy elementy są ze sobą połączone. Rzeczpospolita Obojga Narodów mogła przyjmować z otwartymi ramionami obce wyznania, bo mieliśmy twardy katolicyzm. Nie zaślepiony i wojujący, ale tolerancyjny, ale stojący na mocnym, nienaruszalnym fundamencie. W tej chwili całe chrześcijaństwo jest w odwrocie w dużej mierze z winy elementów, o których wspomniałem. Wiadomo, że wojujący ateista walczy z chrześcijaństwem, bo islamowi nie podskoczy… chyba, że zatracił resztki instynktu samozachowawczego.
A socjalizm wpędza ludzi w marazm, za to tworzy warunki dla imigrantów. Muzułmanie dbają o swoją kulturę, tradycję i religię. Nie pozwalają z nich szydzić, a poza tym nie uznają postępowych wynalazków w rodzaju eutanazji czy aborcji. Europejczycy mają jedno, dwoje czasem troje dzieci, a muzułmanie pięcioro, sześcioro, siedmioro i więcej. Nie trzeba mieć wielkiej wiedzy matematycznej, żeby sobie dodać dwa do dwóch…
Jeśli w krajach muzułmańskich będzie można swobodnie budować kościoły, to zgodzę się na budowę meczetów w Polsce. Ale dopóki istnieją kraje islamskie, w których prześladuje się chrześcijan i zakazuje budowy katolickich świątyń mówię nie.
#10 by Cedrik on 15 Kwiecień 2010 - 09:18
Hm. Dosyć kontrowersyjnie.
Ekumenizm… cóż, nie może to być tak, że rezygnujemy z czegoś w zamian za co innego. Jak powiedziałeś – religia to nie polityka (aczkolwiek polityka w KK istnieje). Ale myślę, że sam dialog z innymi religiami jest czymś dobrym. Widzisz, istnienie obok siebie jest fajne i w ogóle, ale rodzi podziały. A tego przecież nie chcemy, choć i tak są. Wiesz, że ludzie mają skłonność do przesady, podziały zmieniają się w nienawiść.
Myślę, że dialog jest potrzebny. Ale jako dialog, rozmowa, stosunki przyjazne, nie zamykanie się na resztę. Takie jest moje zdanie.
Co do sprawy meczetu – każda przesada jest zła. Może być jakiś, czemu nie? Członkowie innych religii powinni mieć się gdzie pomodlić. Byle nie robić z tego szopki, albo wystawiać, by drażniąco mieszało się z naszą kulturą.
Samo mieszanie się kultur jest już oznaką globalizacji… choć o tym wypowiadał się nie będę. Zbyt wcześnie, by mówić czy jest to proces dobry, czy zły, a właściwie co przeważa.
#11 by vaksinar on 16 Kwiecień 2010 - 11:29
Sporo przesadzasz.
Podziały nie rodzą żadnej nienawiści. Ona w umysłach niektórych ludzi zrodzi się sama. Dlaczego uważasz, że dialog z innym religiami jest czymś dobrym? Bo “dialog” to brzmi pozytywnie? Więc pogadajmy sobie, nie skaczmy sobie do gardeł i nic nie zmieniajmy. A co do podziałów, mówisz że nie chceMY ich. My, to znaczy kto?
Ja chce podziałów, takie jakie są. My mamy swoją religię, protestanci swoją a muzułmanie swoją i wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Ja nie chce ZMIAN ten religii, a do tego prowadzi w niektórych przypadkach dzisiejszy ekumenizm. Trzeba umieć dostrzec tą różnicę. Nie ma tu miejsca na coś takiego, że my rezygnujemy z tego, a wy z tego. To kompletnie nie pasuje do istoty samej religii, że tak powiem. Nie
o to w tym chodzi. Z Wikipedii wynika, że ekumenizm to ruch dążący do zjednoczenia wszystkich religii. I temu mówię stanowcze nie. :) Czyli reasumując dialog tak, zjednoczenie nie.
#12 by Cedrik on 16 Kwiecień 2010 - 16:06
Hmm… Może inaczej, podziały nie rodzą, ale wywołują nienawiść. Każde.
Słuchaj, ja także nie chcę zmian. MI chodzi o sam dialog, porozumienie. Nie można się odgradzać od innych. Pogadajmy sobie, zjednoczmy się, ale do tego nie potrzebujemy (ja tak uważam) żadnych zmian!
Cóż za problem. Ja wierzę w to, on w tamto, ale jesteśmy przyjaciółmi. Zjednoczenie nie musi oznaczać wymieszania. Mówię stanowcze NIE podziałom i TAK dla dialogu. Ale jednocześnie nie jestem ani trochę za jakimiś zmianami… takimi, jak mówisz ,,zrezygnujemy z tego, w zamian za to”. To jest już polityka Kościoła.
Czy taki dialog jest zły? Przesadzam?
Podkreślam – to podziały są złe.
Tu chodzi o przyjaźń. czy Ty dla swojego przyjaciela musiałeś się zmienić, a on dla Ciebie, byście stali się przyjaciółmi?
#13 by Mogrim on 17 Kwiecień 2010 - 10:43
“Hmm… Może inaczej, podziały nie rodzą, ale wywołują nienawiść. Każde. ”
Nie każde. Ja jakoś nikogo nie nienawidzę.
“Pogadajmy sobie, zjednoczmy się”
Co rozumiesz przez zjednoczenie się?
Na czym ma polegać przyjaźń i zjednoczenie Kościoła z protestantami, którzy “wyświęcają” kobiety lesbijki na “biskupów” albo popierają aborcję?
Nie można mówić ani o przyjaźni ani o nieprzyjaźni.
Pius IX:
“W każdym jednak razie, niechaj się strzegą synowie Kościoła katolickiego, aby nie byli nieprzyjaciołmi tych, którzy nie są złączeniu z nami węzłami tej samej wiary i tejże samej miłości. Przeciwnie, nich się starają zabezpieczyć ich i wspomagać wszelką troskliwością chrześcijańskiej miłości, jeśli są ubodzy, chorzy albo inną jaką przeciwnością nawiedzeni. A nadewszystko niech pracują nad wydobyciem ich z ciemności błędu, w jakim nieszczęśliwie są pogrążeni, i nad doprowadzeniem ich do Kościoła, owej kochającej matki, która bezustanni z uczuciem miłości wyciąga do nich macierzyńskie swe dłonie, aby wzmocnieni i ustaleni w wierze, nadziei i miłości, odnosząc owoc z każdego dobrego czynu, otrzymali zbawienie wieczne.”