Podsumowanie

Podsumowanie prezydentury Lecha Kaczyńskiego planowałem napisać czy tak, czy inaczej. Nie sądziłem, że będę ją pisał w takich okolicznościach.  Nie chciałem pisać go podczas żałoby, ponieważ to był czas milczenia. Każdy przeżywa ją inaczej, dla każdego takie czas jest inny, ale że oficjalnie żałoba się skończyła, postanowiłem napisać tę parę słów. Jakim prezydentem, był moim skromnym zdaniem zmarły Lech Kaczyński? W jednym zdaniu mógłbym powiedzieć, że dużo lepszym niż przez całe jego życie przedstawiały to polskie media i dużo gorszym niż przedstawiają go po śmierci…

Zacznijmy od tego zalet tej prezydentury. Tutaj mam na myśli przede wszystkim to co wiodące media nazywały “polityką historyczną”. Lech Kaczyński zawsze pamiętał o zapomnianych. O żołnierzach wyklętych w Polsce Ludowej, o bohaterach i patriotach. Owocem tego było Muzeum Powstaniach Warszawskiego, ale nie tylko. Obchodzenie świąt narodowych. Po wypowiedziach miałem wrażenie, że były prezydent chciał obchodzenia świąt takich jak 11. listopada na styl “amerykański” – pełen radości i śmiechu z tego że odzyskaliśmy niepodległość, ale i narodowej dumy. Styl tak inny, który nieraz obserwuje podczas obchodzenia tego święta. W szczególności parę lat temu miałem niejednokrotnie wrażenie, że jest żałoba a nie pełne radości święto z okazji odzyskania niepodległości. Wśród zalet minionej prezydentury nie może zabraknąć wetowania rozmaitych ustaw osłabiających bądź upolityczniających IPN.  To jakoby również wiąże się z polityką historyczną. Następna sprawa to polityka zagraniczna wobec Zachodu. Niestety po podpisaniu traktatu lizbońskiego (bo to uważam za wadę) połowicznie. Prezydent budował partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi i mam tu na myśli przede wszystkim nasze bezpieczeństwo, którego nigdy za wiele. Nie za wiele, nawet jeśli mówimy o umowie sojuszniczej z USA w kwestii obronności poza NATO. W Unii Europejskiej prezydent starał się jak najwięcej dla Polski wywalczyć co wspominają obecnie zachodni politycy (choć z wiadomych względów nie mówili tego wcześniej) i za co oczywiście śmiano się z niego w polskich mediach. Bo lepiej wyściskać się z prezydentem Francji i kanclerz Niemiec, niż mówić swoje.  Wszak ładniej to wygląda. Nigdy nie mogłem pojąć z czego ludzie śmiali się, jak Jarosław Kaczyński (to był chyba Jarosław) powiedział, że w polityce chodzi o wywalczenie jak najwięcej dla siebie, a nie o to że Tusk wyściska się z Merkel. Co w tym śmiesznego?  Czy ludzie naprawdę są tak naiwni, że sadzą że skoro tak ładnie to wygląda to stosunki np. polsko – niemieckie są wyśmienite? Albo, że takie kraje jak Niemcy czy Francja nie walczą o swoje w Unii, na świecie? Reasumując jednak zalety prezydentury – pamięć historyczna i docenienie niedocenionych i polityka względem Unii. Skończyło się to jednak podpisaniem traktatu lizbońskiego, który uważam za zły dla Polski czyli za zaletę tego nie uważam.

A wady? Wyżej wymienione podpisania traktatu lizbońskiego. O ile pamiętam prezydent mówił, że nie jest on dobry. Ale podpisał…  O tym już pisałem i przejdźmy dalej do największej wady – socjalizmu. Za to zawsze, najbardziej krytykowałem Lecha Kaczyńskiego. Zapewne wetowałby liberalne dla gospodarki ustawy, gdyby takowe były. Prezydent sam wielokrotnie mówił, że jest socjalistą.  Ta wada ze względu na brak liberalnych ustaw nie uwidoczniła się aż tak. W przeciwieństwie do kolejnej czyli polityki zagranicznej względem Wschodu. W imię idee marszałka Piłsudskiego Lech Kaczyński budował z Litwą, Ukrainą, Gruzją i innymi mniejszymi krajami przeciwwagę dla Rosji. Pytanie czy w dzisiejszych czasach, byłaby to jakakolwiek przeciwwaga? Moim zdaniem nie. Wielokrotnie powtarzałem, że w polityce nie ma czegoś takiego jak przyjaźń – są tylko stałe interesy. Czy mieliśmy jakiś interes w aż tak gorliwej przyjaźni z Ukrainą, a raczej jednym obozem, który tak kochał Polskę że aż gloryfikował Banderę…  Czy mieliśmy korzyści z aż tak gorliwego popierania Gruzji podczas konfliktu zbrojnego z Rosją? Nawet jeśli mówimy tu rzekomym gazociągu, który miał tamtędy przechodzić, to nie jest to nic pewnego. I swoją interwencją nic niestety nie zdziałaliśmy. Czy coś straciliśmy? Wiele. I chodzi tu o stosunki z Rosją. Obecna Rosja jaka jest, taka jest ale pojmowaniu Polskiej Racji Stanu w sposób taki, aby robić wszystko przeciw Rosji jest głupotą. Nade wszystko obecna Rosja jest silna (głównie ze względu na gaz) i póki gazowym mocarstwem nie jesteśmy trzeba się z nią liczyć.  Polityka historyczna swoją drogą, a polityka gazowa swoją, tym bardziej że poszczególne kraje Unii podczas wojny i nie tylko dogadywały się i dogadują z Rosją w sprawie gazu, więc nie możemy tu mydlić oczu prowadzenie “wspólnej unijnej polityki”. Można i należy szukać alternatywnych dróg poza rosyjskim, ale trzeba i zadbać o tą. Wracając do wojny Rosji z Gruzją – nie jesteśmy supermocarstwem, które może w takim wypadku stawić się za słabszym, a Kremlowi pogrozić palcem. Nasze grożenie palcem, wywołuje jedynie pusty śmiech. Prezydent zyskał tytuł bohatera Gruzji i swoją ulicę w stolicy tego kraju. Co zyskała Polska? I znów reasumując za największe wady uznaję podpisanie traktatu lizbońskiego, socjalizm i politykę zagraniczną względem Wschodu prezydenta.

Podsumowując to wszystko prezydent był to średni… Ale chyba – niestety – najlepszy jakiego III Rzeczpospolita miała. Nawet nie chce komentować mi się zachowania mediów, zachowania rodaków. Przypomina mi się podrzędna niemiecka gazeta nazywająca Kaczyńskiego kartoflem. Niemieckie media kompletnie tego nie podchwyciły, w przeciwieństwie do polskich mediów i Polaków. Wbrew tego co o nim ciągle mówiono Zachód się z niego nie śmiał, najwyżej krytykował.  Czy w Polsce go krytykowano? Niestety nie, albo mało. W Polsce wolano wyszydzać, śmiać się że nie zna angielskiego, że jest niski i że “się nawet napić nie potrafi”. Nie wiem czy się śmiać czy płakać jak słyszę naszych polityków, że ta tragedia nas zmieni, że zmieni naszą politykiem. Zostawię naród, ale polityków na pewno nie zmieni. Nie minie miesiąc, dwa jak znów będzie jak dawniej. W większości poglądów się chyba nie zgadzałem z prezydentem Kaczyńskim. W ukochanym Krakowie jestem często. Przy najbliższej okazji pójdę pomodlić się przy grobowcu. Dlaczego? Chociażby dlatego, że był moim prezydentem, który leciał uczcić pamięć bohaterów, w przeciwieństwie do innych chorujących na goleń.

  1. #1 by Cedrik on 23 Kwiecień 2010 - 20:05

    I poprawnie. Szacunek się należy. Byle by nie był medialny, bo wtedy jest to absurd :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.