Archiwum dla Maj 2010

Przed Wielkim Finałem

Dwudziestego drugiego maja na stadionie Realu Madryt odbędzie się finał Ligi Mistrzów. W tym roku weźmie w nim udział monachijski Bayern, który stanie naprzeciwko mediolańskiemu Interowi. I chociażby z powodu pierwszej z wyżej wymienionych drużyn muszę napisać tu parę słów na temat finału i nie tylko.

Apetyty po obydwu stronach są ogromne. Bayern po raz ostatni triumfował w roku 2001, zaś Inter w latach 60′ ubiegłego wieku. W ostatnich latach do ścisłej czołówki obie drużyny dobijały się bezskutecznie. Jakby tego było mało w obecnym roku obie drużyny zdobyły podwójną koronę na swoim terytorium i któraś z nich 22. maja będzie ukoronowana po trzykroć. W ostatnią sobotę, tydzień przed finałem Ligi Mistrzów i tydzień po zakończeniu rozgrywek Bundesligi Bayern pokonał 4:0 w finale Pucharu Niemiec Werder Brema.  Mecz ze strony Bawarczyków bardzo dobry (co raczej widać po wyniku). Werder (podobnie jak Bayern) zagrał otwartą piłkę co przez średnią obronę nie za dobrze się to skończyło dla bremeńczyków. Był to dobry sprawdzian przed finałem w stolicy Hiszpanii, jednak wiadomo że nie można porównywać poziomu Werderu z poziomem Interu. O ile nie można porównywać poziomu obu drużyn, o tyle tym bardziej nie można porównywać stylu gry obu zespołów. Jako kibic Bayernu mam lekkie obawy, że “Inter zaparkuje swój autobus w bramce” i będzie liczył na kontry, bądź lekkie ataki. Można byłoby przypuszczać, że niejeden zlekceważyłby mistrza Niemiec i zagrał zbyt ofensywnie, ale w meczu na takim poziomie nie spodziewałbym się tego po obecnym trenerze mediolańczyków. Bardziej już gry typowo defensywnej, która odgrywa nawet swoją znaczoną rolę w historii klubu z Mediolanu.  Liczę, że Bayern zagra ofensywny futbol jak w wielu meczach w tym sezonie i wygra ten mecz, choć łatwo nie będzie.

Skupiając się bardziej na samym klubie ze stolicy Bawarii moim zdaniem sam awans do finału CL w tym roku jest sukcesem, nawet jak przegramy go. Być może czeka mnie teraz lincz ze strony innych kibiców Bawarczyków, ale w pewnym stopniu tak jest patrząc na poprzednie lata posuchy. Dlatego też mam nadzieję nie będzie zmiany na stanowisku trenera niezależnie od wyniku finału w Hiszpanii. O ile nie chciałbym zwolnienia trenera Bayernu, o tyle niektóre elementy zespołu trzeba przebudować. Zacznijmy od pozycji bramkarza. Właściwie po zakończeniu kariery przez Kahna nie ma spokoju na tej pozycji. Butta sprowadzono aby był rezerwowym, tymczasem okazał się lepszy od Rensinga, który do roli numeru jeden był ponoć przygotowywany latami. Chciałbym kupna nowego golkipera z ligi niemieckiej bądź innej.  Szczerze mówiąc nie mam tu typu, zaś coś ostatnio czytałem że władze klubu mają kogoś na oku. Zobaczymy… Obrona. Obrona to absolutnie pięta achillesowa Bawarczyków. Absolutnym wyjątkiem jest tu jedynie Lahm i jego rajdy na flankach również do ataku, a także praca w obronie. Klub nie potrzebnie pozbywał się Lucio (który teraz będzie grał przeciw monachijczykom w Madrycie dla Interu). Demichelis nawet w lidze ze średniakami popełnia gafy, a co dopiero na międzynarodowych arenach. Przydałby się więc dobry stoper i ktoś obok Lahma na drugą flankę, gdyż młody i zdolny Badstuber chyba jeszcze trochę za mało ograny. Tak wiec podsumowując na obroną trzeba mocno popracować. Pomoc. Tu jest absolutnie najlepiej i na bardzo wysokim poziomie – i co może niektórych zaskoczy – nawet bez Ribery’ego. Zacznę od kapitana – van Bommela. Ostatnimi czasy, a właściwie w tym sezonie zaczął przyzwoicie grać i nawet sprawdzać się jako kapitan. Jako tradycjonalista chciałbym aby kapitanem Bayernu był Niemiec i dałbym opaskę Schweinsteigerowi, który ostatnio zaczął sprawdzać się na środku pola, podczas gdy dotąd był raczej ustawiany na skrzydłach. Największy plus jednak w tej formacji, w tym sezonie to Robben. Kapitalna gra, zagrywki no i gole. Mam nadzieję, że zostanie w klubie. Wolę walki pokazał również w ostatnim czasie Altintop. Trudna sprawa jest natomiast z Ribery’im. Ostatnio nie gra już tak dobrze jak kiedyś, wiele najlepszych meczy Bawarczycy rozegrali bez niego, a teraz doszła jeszcze cała ta seks afera. Nie wiem czy klub nie wyszedłby najlepiej na sprzedaży Francuza w najbliższym czasie, póki wielkie kluby dają za niego wielkie pieniądze. Lekkim niewypałem transferowym okazał się Tymoszczuk. Ale może jeszcze coś z niego będzie. Mam również nadzieje, że do składu z wypożyczenia powróci i dalej będzie się rozwijał Toni Kroos. Jeden z najlepszych piłkarzy w Niemczech młodego pokolenia. Czytałem też z tydzień temu w prasie, że ponoć zainteresowanie Bayernem przedstawia van der Vaart. To ciekawe, bo kiedy grał w Hamburgu Bayern nieraz się nim interesował, ale ten nie chciał przejść do klubu z Monachium. W Realu chyba średnio się sprawdził i być może przydałby się w Bawarii. I atak. Tu jest dość specyficznie. Klose, po którym tak wiele się spodziewano siedzi na ławie i nie gra zbyt świetnie. Gomez strzelił trochę bramek, ale największą niespodzianką okazał się Olić, za którego nikt nic nie zapłacił i który miał być zmiennikiem dla wielkich gwiazdorów. Okazało się, że wyszedł na jedną z największych gwiazd. Przyznam szczerze, że nie powinno to dziwić nikogo, kto ogląda Bundesligę. Olić zawsze charakteryzował się niezwykłą wolą walki i wszędzie było go pełno. Zawsze widoczny i skuteczny. Bardzo dobrze, że po niego sięgnięto. Toni prawdopodobnie do Bayernu już nie wróci, a sprzedać Podolskiego była ogromnym błędem. Kapitalny lewonożny piłkarz, napastnik i co pokazują występy w reprezentacji również kapitalny na lewej flance. Jego przejście do klubu z Kolonii strasznie niekorzystne dla Bawarczyków i chyba dla samego Podolskiego. Za panowania Klinsmanna nie miał jednak miejsca w składzie, ale czy klub z Kolonii to dobry wybór? Poldi jest tam księciem, ale to chyba krok w tył. Obecne holenderski trener znalazłby dla niego chyba miejsce w składzie.

I na tym zakończymy spekulacje.  Należy mieć nadzieję, że wolną rękę dostanie Louis van Gaal w sprawie transferów i prowadzenie drużyny. Troszkę pieniążków na transfery również nie zaszkodzi zapodać. Zarazem dalej stawiać na młodzież. Na razie niczego nie można być pewnym, a już w szczególności od kiedy prezydentem został pan Hoeneß, który jest troszkę nieprzewidywalny.  A póki co czekamy na Wielki Finał.

Dodaj komentarz

Wraca stare…

Kampania wyborcza na prezydenta tego biednego kraju wystartowała pełną parą. Ileż to w ostatnich dniach nasłuchaliśmy od polityków wszystkich opcji politycznych, które zasiadają w sejmie (a na nich się skupie, bo ich najwięcej) o tym jak to po katastrofie zmieni się styl uprawia polityki, jak to musimy zaprzestać kłótni a rozpocząć merytoryczną dyskusję o przyszłości Polski bo tego wymaga demokracja i jak to musimy godnie zastąpić tych, którzy tak tragicznie odeszli. Jakże naiwny musiał być człowiek, który w to uwierzył? Pytanie czy ktokolwiek uwierzył? Powrót “starego porządku” zauważyłem całkiem niedawno, a zaczęło się od lekkiego przebąkiwania, że “my” nie będziemy atakować ani prowokować, ale mamy nadzieję, że “oni” też. I to był początek, gdyż teraz niektórzy poszli na całego. Wczoraj chyba oglądałem pana Kazimierza Kutza w telewizji, któremu coś nie odpowiadało w tym, że… pani Jakubiak albo pan Kaczyński noszą żałobę, mimo iż żałoba narodowa minęła. Element kampanii wyborczej. Faktycznie, strasznie to dziwne i karygodne w szczególności dla prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który stracił brata i wiele przyjaciół.  Z przykrością zauważyłem również, że do starego stylu powrócił pan Niesiołowski. Na szczęście jednak dla wszystkich panowie Niesiołowski i Kutz to nie cała Platforma Obywatelska. Jest jeszcze pan Palikot, który zawsze lubił komentować poczynania, bądź ich brak prezydenta Kaczyńskiego lecz po katastrofie w Rosji usunął się w cień i jeśli zabiera głos to w sprawach raczej “poważnych”. Widać można. Po stronie Prawa i Sprawiedliwości również nie jest czyściusieńko. Nie chcę już komentować tutaj pochówku na Wawelu, gdyż jak już pisałem szanuje po prostu decyzję kardynała Dziwisza i rodziny Lecha Kaczyńskiego. Jestem jednak prawie pewny, że znajdzie się ktoś kto będzie chciał do celów kampanii wykorzystać śmierć a także Wawel. Takich ludzi niestety wszędzie nie brakuje. Tak czy owak na chwilę obecną mam wrażenie, że w wyścigu po tytuł pierwszych krzykaczy (delikatnie to nazywając) wygrają panowie z partii rządzącej. Powracam na końcu tego akapitu do wyżej stawianego pytania – czy ktoś naprawdę wierzył, że w związku z katastrofą zmieni się styl uprawia polityki? Czyż nie przerabialiśmy już tego samego po śmierci papieża Jana Pawła II? To była tragedia inna, ponieważ mocniej dotknęła klasy politycznej. Widać jednak nawet ona nie jest w stanie zmienić naszego małego piekiełka. Podsumowując niektórzy po tragedii potrafili się zachować i dalej potrafią. Inni niestety nie. Jako że nie jestem zwolennikiem ani PO ani PiSu najlepsze jest obserwowanie tego z boku. Obserwowanie wyborców obydwóch partii, którzy z tego co widać i słychać w telewizji równie chętnie (a nawet chyba chętniej) opluwają się nawzajem co ich reprezentanci w sejmie.

Słówko jeszcze o samej kampanii. Jarosław Kaczyński zdecydował się kandydować, więc moim zdaniem nie może przejść obok wyborów tak po prostu. Po tak strasznej tragedii miał prawo i przyzwolenie wycofać się w ogóle z polityki, albo nie kandydować. Skoro jednak zdecydował się wziąć udział chciałbym usłyszeć od pana Kaczyńskiego jakim będzie prezydentem. To samo tyczy się zresztą innych kandydatów, jeśli chcemy się wszyscy bawić w demokratyczną szopkę to zachowajmy pozory.  Niestety w obecnej kampanii najmniej pada konkretów. Pan Kaczyński raczej milczy, bądź mówi o dumnej ze swej tradycji i patrzącej w przyszłość Polsce. Od pana Komorowskiego usłyszałem, że będzie prezydentem, który łączy a nie dzieli, zaś towarzysz Napieralski którego ostatnio poparł autorytet w postaci towarzysza generała Jaruzelskiego mówił jak zwykle najmniej konkretnie, a najbardziej propagandowo. O tym, że Polacy chcą w końcu spokoju, a nie wojny PO z PiS i że ma nadzieje, że ta kampania będzie merytoryczna a nie na haki i teczki. Przez niektórych niesłusznie zapomniany pan Andrzej Lepper komentował walkę Pudzianowskiego. Czyli reasumując szkoda, że tak mało konkretów skądkolwiek, kogo najwięcej w mediach. Wielka to szkoda dla demokracji jakby to powiedzieli demokraci z naszego parlamentu.

7 komentarzy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.